33038
Książka
W koszyku
Mijały dni, a z nimi upływała reszta nadziei. W czasie panującego ogólnie przygnębienia, gruchnęła nagle wieść, że do lasów Ormanichy przybyło Wojsko Polskie. Prawdziwi polscy żołnierze! Umundurowani, uzbrojeni. Musi ich być bardzo dużo, bo nikogo się nie boją. W dzień przyjeżdżają na koniach do wsi, nawet w pobliżu kwater niemieckich. Początkowo z niedowierzaniem przyjmowano te wiadomości, ale kiedy coraz więcej naocznych świadków stwierdzało ich prawdziwość, wieśniacy rzucali robotę i nawet z dalekich okolic spieszyli do Ormanichy, by zobaczyć Wojsko Polskie. Ile wzruszających scen widziała stara gajówka Głuszec w Szkucinie, w której kwaterował mjr „Hubal”, dowódca ostatniego nierozbrojonego oddziału Wojska Polskiego. Przybywali mężczyźni, kobiety, przybywali młodzi i starzy. Przywlókł się ostatkiem sił staruszek z Miodkowic, żeby jeszcze raz przed śmiercią zobaczyć polskich żołnierzy. I z jaką miłością patrzono na nich! Jak gdyby lata całe nie widziano polskiej armii. A żołnierze czyścili konie, porządkowali mundury i broń, podśpiewując przy tym beztrosko, nie przejmując się, że w odległości 3-4 kilometrów kwaterują Niemcy.
Status dostępności:
Wypożyczalnia
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 94(438) [Wypożyczalnia dla Dorosłych] (1 egz.)
Recenzje:
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej